| Jak oceniasz wiedze w portalu |
Wklej artykuł i prześlij go do nas. Interesuje nas tylko czysta wiedza bez opinii i komentarzy.Bardzo prosimy o nie przesyłanie kopi z książek, czasopism lub stron internetowych. Nie mamy czasu sprawdzać każdego tekstu. Za każdy przesłany tekst dziękujemy.
Warcaby przywędrowały do nas z Dalekiego Wschodu. W Polsce grano w nie już w XII wieku, przynajmniej na dworze monarszym. Kazimierz Sprawiedliwy przepada za tą zabawą, a poczucie sprawiedliwości nie zabrania mu wcale oszukiwać swoich towarzyszy gry, ile wlezie. Wincenty Kadłubek, skrupulatny kronikarz, podaje, że z powodu tych krętactw przy warcabnicy doszło kiedyś między księciem a jego dworzaninem, niejakim Janem, do awantury. Wzburzony Jan wymierzył księciu policzek. Książę Kazimierz rozważywszy zajście, uznał sprawiedliwie, że przeciwnik jego miał słuszność, i łaskawie przebaczył mu zniewagę. Pionki nazywano wówczas bierkami, a że były one wykonane ze skóry, zawodnik grający białymi był „białoskórnikiem", czarnymi zaś — „czarnoskórnikiem".
Warcabnica polska miała początkowo aż 10 rzędów, a więc 100 pól, po 50 każdego koloru, pionków zaś 40. Ustawiano je po 20 z każdej strony. Później wprowadzono warcabnicę 8-rzędową, posiadającą 64 pola. Znano dwie metody grania w warcaby: polską oraz francuską, którą nazywano również angielską, hiszpańską lub po prostu obcą. Różnica polegała na prawidłach zbijania. Przy stosowaniu, pierwszej metody wolno było bić w przód i w tył, przy drugiej — tylko w przód. Inne przywileje miał także kamień zwany „damą". Ale i tu, i tam zabierano tzw. „chucha", to jest przeoczony pionek, którym należało bić. „Chuch" — od zwyczaju chuchania na fartowny pionek, co miało przynosić szczęście.
Wybicie wszystkich bierek przeciwnikowi dawało oczywiście zwycięstwo. Ale prawdziwy triumf polegał na zapędzeniu owego przeciwnika w kozi róg, tak aby nie mógł się ruszyć. Istniała również „rozegrana", stan, kiedy przeciwnicy nie mogli się nawzajem pokonać. Prawdziwi gracze nie lubili i nie lubią takiej sytuacji.
Warcaby, gra, jakbyśmy to dziś określili, czysto sportowa, przekształciła się niebawem w hazard. Zapalczywi gracze tracili nieraz pokaźne fortuny, chcąc odbić się na przeciwniku. Dochodziło do krwawych rozpraw, honorowych pojedynków, procesów. Kazimierz Wielki wydał zakaz bawienia się warcabami. Zakaz ten nie musiał być jednak surowy, a wprowadzenie go w życie nazbyt skrupulatne, skoro warcaby nie tylko przetrwały, ale jeszcze wypiękniały. W XVI wieku nikt już nie pamięta o skórzanych krążkach. Teraz pionki toczone są zgrabnie z bukszpanowego drewna, u zamożnych graczy nawet z hebanu. Monarchowie bawią się pionkami przedstawiającymi rzeźbione wizerunki ich samych albo ich poprzedników. Takie kamienie warcabowe miał Stefan Batory. A Jan III Sobieski, szczególny miłośnik warcab, posługiwał się pionkami wyobrażającymi postaci alegoryczne.
Biedni mieszczanie i chłopi grali zwykłymi krążkami naciętymi z gałęzi gruszy czy jabłoni albo wręcz kamykami (stąd nazwa pionków — kamienie). W XVIII wieku warcaby zaczęły tracić na atrakcyjności. Gracze przeszli do kart, szachów i domina. Warcaby przetrwały jednak do dziś i są nadal jedną z najmilszych gier.