| Jak oceniasz wiedze w portalu |
Wklej artykuł i prześlij go do nas. Interesuje nas tylko czysta wiedza bez opinii i komentarzy.Bardzo prosimy o nie przesyłanie kopi z książek, czasopism lub stron internetowych. Nie mamy czasu sprawdzać każdego tekstu. Za każdy przesłany tekst dziękujemy.
Problem przestrzeni, nieskończoności oraz sytuacji jednostki był w filozofii i w kulturze baroku ściśle związany z kryzysem systematycznej wizji rzeczywistości oraz z potężnym wysiłkiem myśli zmierzającej do sformułowania nowych systemów filozoficznych. Odkrycie Kopernika, choć było przedmiotem ciągłego sporu, dotarło jednak do świadomości ludzi wykształconych na tyle, aby zniweczyć Ptolemeuszowy system geocentryczny, który dotychczas porządkował nie tylko przestrzeń wokół człowieka pomiędzy ziemią a niebem, lecz również porządkował rzeczywistość, nadając jej kształt struktury zhierarchizowanej, odpowiadającej swymi stopniami pionowej strukturze społeczeństwa feudalnego. Ptolemeuszowego porządku bronili politycy obojętnie jakiego wyznania,
jego krytykę prowadzili zaś ponadwyznaniowi w tym względzie uczeni w ciągu XVI stulecia. Oni też w następnym stuleciu pogłębiali Kopernikowską analizę przestrzeni, z czym wiązał się znaczny postęp nauk ścisłych, poeci natomiast zdawali się być urzeczeni tematyką wymiarów rzeczywistości. Jeden z dzisiejszych fizyków nazwał wiek XVII „stuleciem zegarów", przyrząd ten bowiem pojawił się wówczas nie tylko licznie w życiu codziennym Europejczyków, lecz również występował jako częsty motyw w literaturze albo pod postacią „klepsydry", tj. alegorycznego piaskowego zegara — atrybutu postaci Czasu (Chronosa), albo jako zegar słoneczny, czyli „kompas", prześladujący człowieka przypominaniem o upływającym czasie jego życia.
System metafizyki zhierarchizowanej, tj. wiedzy o stopniach bytu dzielących stworzenia ziemskie oraz człowieka od Boga, zbyt silnie powiązany był z oczywiście anachronicznym modelem Ptolemeuszowym, aby nie starano się go zastąpić nowym, bardziej odpowiednim do obrazu otchłannego Kosmosu. Człowiek na ziemi, dotąd otulony mitologiczną czaszą kryształowych sfer niebieskich, poczuł się teraz nagi i bezbronny, ale zarazem jakby sam na sam z nieskończonością, która w sposób bardziej wstrząsający, chociaż abstrakcyjny, uzmysławiała bezkres Absolutu. Poczuł się więc zmuszony rozpocząć ciąg myślenia od refleksji nad własną istotą i nad własnym bytem, aby stwierdziwszy, że sam istnieje na pewno, skoro właśnie nad tym się zastanawia (cogito, ergo sum Kartezjusza), wyspekulować systematyczną wiedzę o Bogu i o rzeczywistości. Z niepewności człowieka pozbawionego bliskiej mu i zadomowionej skorupy nieboskłonu narodziła się pewność, iż zawieszony w bezdennej otchłani może on określić swoje miejsce i sens swojego losu mocą rozumu (racjonalizm), który zarazem uzasadnia i wzmacnia jego poczucie osobistej więzi z Bogiem (mistycyzm). Racjonalizm Kartezjusza i filozoficzny mistycyzm Pascala sformułowały prawie wszystko, co możemy znaleźć w twórczości literackiej doby baroku.