| Jak oceniasz wiedze w portalu |
Wklej artykuł i prześlij go do nas. Interesuje nas tylko czysta wiedza bez opinii i komentarzy.Bardzo prosimy o nie przesyłanie kopi z książek, czasopism lub stron internetowych. Nie mamy czasu sprawdzać każdego tekstu. Za każdy przesłany tekst dziękujemy.
Robakowata, wielkości łebka od szpilki larwa mszycy zdaje się posiadać jeden z podstawowych tajników życia - eliksir regulowania wzrostu.
Uczeni studiowali dziwne koleje życia mszycy (Hormaphis hamamelidis) przechodzącej w ciągu jednego roku czternaście różnych stadiów, w nadziei, że uda się im wpaść na trop czegoś tajemniczego, co doprowadziłoby do rozwiązania jednego z największych paradoksów biologii.
Owad ten wywołuje na liściach oczarowców (północnoamerykański orzech) galasy - narośla rozwijające się podobnie jak rak u zwierząt. Powstają one w wyniku wstrzyknięcia przez mszyce do liścia nieskończenie malej ilości niezidentyfikowanej substancji przy pomocy mikroskopijnego urządzenia przypominającego igłę do podskórnych zastrzyków. Galas obrasta maleńkiego owada i staje się jego domkiem.
Wstrzyknięta substancja całkowicie zmienia naturę komórek roślinnych. W warunkach normalnych byłyby to w wysokim stopniu wyspecjalizowane komórki liści, teraz stają się komórkami galasa. Coś podobnego zachodzi w przypadku raka, z tą różnicą, że rozwijające się w nim komórki, które wyrwały się spod władzy organizmu zwierzęcego, są zupełnie niekontrolowane, natomiast komórki galasów nadal pozostają pod pewną kontrolą. Mogą z nich powstać tylko galasy, które wcale nie zabijają liścia, jest on bowiem konieczny do ich istnienia.
Zdumiewające jest życie samej mszycy. Historia zaczyna się od „matki rodu", samicy po świeżo dokonanej ostatniej lince. Pod wpływem wstrzykniętej do liścia substancji zaczyna się wokół niej tworzyć domek. W jego wnętrzu owad przechodzi cztery stadia rozwoju, jego budowa cztery razy ulega kompletnej zmianie - są to w pewnym sensie kolejno cztery różne zwierzęta. W czwartym stadium owad rodzi 50 do 100 żywych młodych.
Każde z tych młodych przechodzi znów cztery stadia, w ostatniej zaś fazie rozwijają się u nich skrzydła. Uskrzydlone osobniki wyłażą przez otwór w dolnej części galasu i każdy z nich produkuje na spodzie liścia 10-20 młodych, które przechodzą kolejno znowu pięć stadiów rozwoju. W ostatnim z nich pojawiają się samce i samice. Jedyny to raz, gdy w cyklu życiowym pojawia się samiec. Wszystkie inne procesy rozrodcze są partenogenetyczne (dzieworodne).
Każda samica składa zimą jaja na orzechu wirginijskim (Hamamelis). Pączki na tym drzewie rozwijają się w liście wczesną wiosną, jaja zaś mszyc wykluwają się parę dni przedtem. Nowo wylęgnięte mszyce - same samice - wstrzykują trochę galasotwórczej substancji do liścia, ¡pod którym się znajdują, stając się w ton sposób nowymi „matkami rodu". Niezwykły proces rozpoczyna się od nowa.
Gwałtownie rozmnażające się mszyce mogą przytłumić rozwój orzecha, co byłoby w efekcie zabójcze dla owadów. Zapobiec temu mogą wrogowie mszyc, obniżając ich liczebność. Takie maleńkie formy jak np. larwy złotooka potrafią wcisnąć się przez otwór galasa i żerować na jego mieszkańcach w ich różnych stadiach.
Biologowie z uniwersytetu w Wirginii, którzy specjalnie studiowali te mszyce, interesowali się głównie substancją wstrzykiwaną przez nie do liści. Musi to być jakiś niesłychanie potężny czynnik wzrostowy, gdyż ilość substancji, jaką mszyca może wstrzyknąć, jest niewymownie drobna, nawet jeśli wstrzyknie ją ona - jak to nieraz bywa - do 50 razy, a mimo to pod jej wpływem następuje wzrost komórek liści oraz ich gwałtowny podział, który doprowadza w ciągu paru dni do utworzenia „domku" wielokrotnie większego od mszycy. Ma on doskonałą budowę, otacza go ¡nawet wokół podstawy „płotek" z maleńkich włosków, który nie dopuszcza napastników.
Substancja ta występuje w tak małych ilościach, iż nie udało się jej dotychczas wyizolować choćby w niezupełnie czystej formie. Wirginijscy biologowie podjęli trud wymagający wielu lat mrówczej cierpliwości i śledzą wzrost zawartości tej substancji w gruczołach ślinowych każdego
osobnika od początku cyklu rozwojowego, a więc od jaja poprzez wszystkie czternaście stadiów.
Ostatnie dane przemawiają za tym, że substancją tą jest przesączalny wirus - struktura, która w porównaniu z naszą mszycą wygląda jak mucha przy wielorybie.