Strona główna
Nawigacja
Artykuły

sondy
Jak oceniasz wiedze w portalu
Przydatna wiedza
Może być
Wiedza nieprzydatna

Wyniki

Polecamy
Skorzystaj z wyszukiwarki-wpisz interesujace słowo/słowa
Szukaj:
Wspomóż nas artykułem lub dowolnym tekstem

Wklej artykuł i prześlij go do nas. Interesuje nas tylko czysta wiedza bez opinii i komentarzy.Bardzo prosimy o nie przesyłanie kopi z książek, czasopism lub stron internetowych. Nie mamy czasu sprawdzać każdego tekstu. Za każdy przesłany tekst dziękujemy.

Przejdź do formularza aby dodać tekst

Błędna ocena sytuacji


Błędna ocena sytuacji

 

 

Odmienny rodzaj samooskarżeń atakuje nie tyle istniejące wewnętrzne trudności, ile taką czy inną motywację działania. Na pozór wydają się przeto te zarzuty ideałem sumiennej samoanalizy. Wszakże jedynie w kontekście całokształtu osobowości pacjenta i stanu, w jakim się znajduje, potrafimy stwierdzić, czy dana osoba rzeczywiście chce siebie poznać, czy też tylko doszukuje się w sobie złych cech, czy wreszcie — obie tendencje współistnieją. Procedura krytycznej samoanalizy wiedzie do mylnych wniosków, tym bardziej, iż rzadko się zdarza, aby nasze motywacje były z "czystego złota". Jest to zazwyczaj stop z którymś z mniej cennych metali i wartość jego jest gorsza, niż się z pozoru wydaje. Jeżeli jednak ów stop zawiera większą część czystego złota, mamy jeszcze prawo uznać to za złoto. Kiedy nasza motywacja przy udzielaniu rady przyjacielowi polega w zasadniczej swej części na podyktowanej przyjaźnią intencji przyjścia mu z konstruktywną pomocą — możemy być całkowicie z siebie zadowoleni. Ale osoba szukająca "dziury w całym" powie sobie wówczas: "Tak, udzieliłam mu rady, nawet może i dobrej rady. Ale nie uczyniłam tego z ochotą. Czułam zarazem, że nie znoszę być absorbowana czyimiś sprawami." A inna taka osoba pomyśli: "W gruncie rzeczy zrobiłam to dlatego, żeby odczuć przyjemnie swoją wyższość, żeby móc go trochę poszturchać za to, że nie umiał lepiej pokierować sytuacją." Takie sądy nas zwodzą, zawsze bowiem zawierają jakieś drobniutkie ziarnko prawdy. Ktoś rozumny i stojący z zewnątrz potrafi niekiedy "odczynić urok" mówiąc osobie obwiniającej się takie na przykład słowa: "Biorąc pod uwagę wszystko, co wymieniłaś, czyż nie zasługuje tym bardziej na aprobatą fakt, że użyczyłaś przyjacielowi odpowiednio wiele czasu i okazałaś dostatecznie dużo zainteresowania, aby mu udzielić rzeczywistej pomocy?" Jednakże osobie będącej ofiarą samonienawiści nigdy nie przyszłoby do głowy popatrzeć na sprawę w ten właśnie sposób. Mając przed oczyma tylko swoje winy, dostrzega jedynie drzewa, nie widząc lasu. Gdy ksiądz, przyjaciel lub lekarz analityk ukażą mu jego sprawę we właściwej perspektywie — nawet i wówczas nie da się przekonać. Uprzejmie przyjmie do wiadomości to, co jest oczywistą prawdą, ale w myśli sobie doda, że mówią mu to, aby go uspokoić i pokrzepić.
Takie reakcje, jak powyższa, są bardzo znamienne, pokazują bowiem, jak trudno jest uwolnić neurotyka od uczucia nienawiści do siebie. Wyraźnie uwidacznia się u niego błędna ocena całokształtu danej sytuacji. Neurotyk może nawet uznać, że zwraca nadmierną uwagę na pewne jej elementy, a lekceważy inne. Mimo to jednak obstaje przy swoim werdykcie. Dzieje się tak po prostu dlatego, że jego logika opiera się na odmiennych przesłankach aniżeli te, którymi operuje osoba zdrowa. Ponieważ rada, której udzielił przyjacielowi, nie była w całości przejawem absolutnej chęci niesienia pomocy — przeto całe działanie jako takie zasługuje na krytykę. Tak więc rozpoczyna biczować siebie i nie daje się w żaden sposób odwieść od stawianych sobie zarzutów. Powyższe obserwacje obalają twierdzenie wielu psychiatrów, zgodnie z którym potępienie siebie jest po prostu zręcznym chwytem w celu wywołania uspokajającego rozgrzeszenia lub też w celu uniknięcia kompromitacji i kary. Niewątpliwie przypadki takie również się zdarzają. Podobna postawa występuje u dzieci lub u dorosłych, kiedy mają do czynienia z osobami budzącymi strach, reprezentującymi władzę, ale wówczas bywa to jedynie przejawem świadomej strategii. Jednakże nawet w sytuacjach tego rodzaju powinniśmy być ostrożni w sądach i próbować dotrzeć do źródeł aż tak silnej potrzeby krzepiącego wybaczenia. Generalizujące ujmowanie wszelkich przypadków samooskarżania jako środków taktycznych — świadczy o kompletnym niedocenianiu ich siły destruktywnej.



admin, 22-12-2011, odsłon: 64
Dodaj komentarz
Twoje imie i nazwisko:

Wpisz komentarz:


Przepisz kod zabezpieczający:



tagi

katalog
katalog
choroby krwi
choroby krwi
kursy szkolenia