Strona główna
Nawigacja
Artykuły

sondy
Jak oceniasz wiedze w portalu
Przydatna wiedza
Może być
Wiedza nieprzydatna

Wyniki

Polecamy
Skorzystaj z wyszukiwarki-wpisz interesujace słowo/słowa
Szukaj:
Wspomóż nas artykułem lub dowolnym tekstem

Wklej artykuł i prześlij go do nas. Interesuje nas tylko czysta wiedza bez opinii i komentarzy.Bardzo prosimy o nie przesyłanie kopi z książek, czasopism lub stron internetowych. Nie mamy czasu sprawdzać każdego tekstu. Za każdy przesłany tekst dziękujemy.

Przejdź do formularza aby dodać tekst

Oskarżanie siebie o wydarzenia losowe


Oskarżanie siebie o wydarzenia losowe

 

 

Zdarza się, że ludzie oskarżają się o powodowanie niepomyślnych wydarzeń losowych, pozostających poza zasięgiem ich indywidualnego wpływu. Występuje to najwyraźniej u psychotyków, oskarżających siebie na przykład o dokonanie morderstwa, o którym przeczytali w gazetach, albo o wywołanie powodzi w Azji, w okolicach odległych o tysiące kilometrów. Jawnie absurdalne oskarżenia pod własnym adresem są znamiennym symptomem w stanach melancholii. Samooskarżenia wysuwane na tle nerwicy są wprawdzie mniej groteskowe, lecz również pozbawione realnych podstaw. Jako ilustracja niechaj nam posłuży przykład pewnej matki, której dziecko spadło z werandy, gdzie bawiło się z dziećmi sąsiadów. Dziecko doznało tylko lekkich obrażeń, upadek okazał się niegroźny. Matka jednak przez wiele lat po wypadku oskarżała się surowo o niedostateczną opiekę nad dzieckiem. Uważała, że stało się to wyłącznie z jej winy. Gdyby była obecna — rozumowała — dziecko nie wdrapałoby się na balustradę i nie spadło. Ta sama matka głosiła pogląd niecelowości przesadnej opieki nad dziećmi, wiedziała też dobrze, iż nawet przesadnie troskliwa matka nie może być z dzieckiem cały czas. Mimo to jednak obstawała przy obwinianiu się o to, że nie zapobiegła wypadkowi.
Podobny przypadek prezentuje pewien młody aktor, który czynił sobie gorzkie wyrzuty, że od czasu do czasu miewał w swej karierze niepowodzenia. Zdawał sobie w pełni sprawę, że działały przeciw niemu pewne "siły wyższe". W rozmowach z przyjaciółmi wskazywał na owe trudności obiektywne, ale czynił to w tonacji obronnej, chcąc jakby uśmierzyć poczucie winy i udowodnić swoją niewinność. Gdy przyjaciele zapytywali go, pod jakim właściwie względem mógł w tej czy innej sytuacji inaczej postąpić, nie umiał niczego konkretnego przytoczyć. Ani podejmowana z nim analiza sytuacji, ani słowa uspokajające czy pocieszające nie potrafiły obalić jego pretensji do siebie.
Opisany typ samooskarżeń może budzić nasze zdziwienie, bowiem u neurotyków znacznie częściej występuje objaw przeciwny. Zazwyczaj neurotyk chwyta się kurczowo trudności obiektywnych i wszelkich losowych niepomyślności po to właśnie, aby znaleźć dla siebie usprawiedliwienie: zrobił wszystko, co mógł; okazał się, co tu dużo gadać, wspaniały; to spowodowali inni ludzie; to cała sytuacja tak się ułożyła; to niepomyślne wydarzenia popsuły wszystko.
Z pozoru obie przedstawione reakcje robią wrażenie sobie przeciwstawnych, jednakże — choć wydaje się to dziwne — podobieństwa przewyższają tu różnice. W obu wypadkach mamy do czynienia z odwracaniem uwagi od czynników subiektywnych i kładzeniem nacisku na warunki zewnętrzne. Im to właśnie osoby takie przypisują decydujący wpływ na osiąganie pomyślnych celów i sukcesów. Funkcja obu reakcji polega na odparciu ataków samopotępienia za sprzeniewierzenie się standardom wyidealizowanego obrazu własnej osoby. W dwóch przytoczonych tu przypadkach inne jeszcze czynniki neurotyczne przeszkadzały opisanej kobiecie być wzorową matką, a młodemu człowiekowi — zrobić karierę aktorską. Kobieta owa była wówczas nazbyt pochłonięta osobistymi problemami, żeby z należytą konsekwencją pełnić rolę dobrej matki. Aktor zaś borykał się z pewnymi zahamowaniami w nawiązywaniu ważnych dla siebie kontaktów i w stawianiu do współzawodnictwa z kolegami o uzyskiwanie engagement. Obie osoby zdawały sobie do pewnego stopnia sprawę ze swych trudności, ale wspominały o nich marginesowo, zapominały o nich lub subtelnie je wybielały. U osób, które cechuje niefrasobliwe samozadowolenie, takie postępowanie nie wydawałoby się nam dziwne. Ale w naszych obu przypadkach — typowych pod względem rozważanych zjawisk — występuje zdumiewająca niewspółmierność między ostrożną pobłażliwością, z jaką traktują własne niedociągnięcia z jednej strony, a doszukiwaniem się w bezlitosny, irracjonalny sposób własnej odpowiedzialności za wydarzenia pozostające poza sferą ich wpływu — z drugiej. Tego typu niewspółmierności łatwo mogą ujść naszej uwagi, jeżeli nie orientujemy się w ich znaczeniu. W istocie zaś tu właśnie spoczywa klucz do zrozumienia sensu funkcjonowania samooskarżeń. Mechanizm, o którym mowa, zmusza jednostkę do kierowania pod własnym adresem tak surowych zarzutów, że szuka ona sposobów uchronienia się od nich. Istnieją dwa takie sposoby: jednym jest łagodne i delikatne traktowanie własnej osoby, drugim — zrzucanie z siebie odpowiedzialności i obarczanie nią okoliczności zewnętrznych. Pozostaje odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nawet w sytuacji, kiedy ktoś ucieka się do tego drugiego sposobu, nie udaje mu się uwolnić od samopotępienia. przynajmniej w jego świadomej warstwie. Odpowiedź jest prosta: ludzie tacy nie umieją przyjąć, że nie mają w ogóle wpływu na czynniki zewnętrzne. Mówiąc ściślej: sądzą, że powinni mieć na nie wpływ. Tak więc, cokolwiek się niepomyślnego wydarzy, o nich to w jakiś sposób świadczy i ukazuje im własne haniebne słabości i uchybienia.



admin, 22-12-2011, odsłon: 48
Dodaj komentarz
Twoje imie i nazwisko:

Wpisz komentarz:


Przepisz kod zabezpieczający:



tagi

katalog
katalog
choroby krwi
choroby krwi
kursy szkolenia