Strona główna
Nawigacja
Artykuły

sondy
Jak oceniasz wiedze w portalu
Przydatna wiedza
Może być
Wiedza nieprzydatna

Wyniki

Polecamy
Skorzystaj z wyszukiwarki-wpisz interesujace słowo/słowa
Szukaj:
Wspomóż nas artykułem lub dowolnym tekstem

Wklej artykuł i prześlij go do nas. Interesuje nas tylko czysta wiedza bez opinii i komentarzy.Bardzo prosimy o nie przesyłanie kopi z książek, czasopism lub stron internetowych. Nie mamy czasu sprawdzać każdego tekstu. Za każdy przesłany tekst dziękujemy.

Przejdź do formularza aby dodać tekst

Przeciw samemu sobie


Przeciw samemu sobie

 

 

Podczas gdy wszystkie formy samooskarżeń miały konkretne obiekty: istniejące trudności wewnętrzne, własne motywacje, czynniki zewnętrzne — inne ich typy są nieokreślone i nieuchwytne. Zdarza się, że kogoś dręczy poczucie winy, a mimo to nie potrafi odnieść jej do żadnej konkretnej sprawy. W rozpaczliwym poszukiwaniu powodu tego uczucia w ostateczności czepia się myśli, że ciążąca mu wina popełniona została przez niego w poprzednim wcieleniu. Bywają też naturalnie przypadki znalezienia bardziej konkretnych powodów do wyrzutów sumienia i wówczas jednostka dostrzega uzasadniony powód nienawiści do siebie. Weźmy przykład następujący: oto pewna osoba doszła do wniosku, że inni ludzie właściwie jej nie obchodzą i nie dosyć im z siebie daje. Stara się więc usilnie zmienić swą postawę i ma nadzieję, iż w konsekwencji przestanie siebie nienawidzić. Jeżeli jednak była już raz nastawiona wrogo względem siebie, jej wysiłki, najbardziej nawet chwalebne, nie wyzwolą jej od swej nienawistnej istoty, ponieważ zaczęła działać od końca. Nienawidzi siebie nie dlatego, że to, co sobie zarzuca, jest częściowo słuszne, lecz oskarża się właśnie dlatego, że siebie nienawidzi. Jedne samooskarżenia pociągną za sobą inne: nie bierze na kimś odwetu — a więc jest "mięczakiem". Mści się — a więc jest brutalny. Jest uczynny — a więc jest naiwnym "frajerem". Nie okazuje nikomu pomocy — a więc jest samolubną świnią. I tak dalej w nieskończoność.
Człowiek, który uzewnętrznia oskarżenia przeciwko własnej osobie, odczuwa często, że ludzie dopatrują się we wszystkich jego uczynkach jakichś ubocznych, ukrytych motywów. Jak już wspominaliśmy, wrażenie to jest tak silne i namacalne, że neurotyk odczuwa postawy innych jako krzywdzące.
W odruchu obrony jednostka taka może przybierać maskę obojętności tak udatnie, iż nikt nie pozna z jej twarzy, z tonu głosu czy gestów tego, co się dzieje w jej wnętrzu. Zdarza się nawet i tak, że dana osoba nie przeżywa świadomie procesu uzewnętrzniania zarzutów przeciw sobie samej. W świadomej warstwie psychiki sądzi, że ludzie są mili i odnoszą się do niej dobrze. I oto dopiero w trakcie leczenia analitycznego uzmysławia sobie, że żyje pod presją stałej nieufności. Żyje pod terrorem, jakby wisiał nad nią miecz Damoklesa, dręczona ustawiczną groźbą, że jakieś surowe oskarżenie lada moment ją ugodzi.
Sądzę, że żadne opracowanie psychiatryczne nie zdołało przedstawić owego niepojętego mechanizmu samooskarżenia bardziej wnikliwie, niż to uczynił Kafka w Procesie. Podobnie jak Józef K., neurotyk wydatkuje wszystkie zasoby energii psychicznej na bezpłodną walkę obronną przeciwko nieznanym i niesprawiedliwym sędziom, walkę, w której załamuje się coraz bardziej aż do utraty wszelkiej nadziei. Zarzuty wymierzone we własną osobę znajdują i tu uzasadnienie w autentycznych niepowodzeniach Józefa K. Jak to Erich Fromm znakomicie ukazał w swej analizie Procesu, źródłem owych zarzutów jest ospała szarzyzna życia Józefa K., jego bierność i bezwład, brak rozwoju autonomii i indywidualności. Wszystko to razem Fromm udatnie nazywa "życiem bezproduktywnym". Fromm zwraca uwagę, że każdy, kto żyje w ten sposób, musi doznawać całkowicie uzasadnionego poczucia winy, bowiem istotnie sam ponosi winę. Ustawicznie poszukuje kogoś, kto rozwiązałby jego problemy, zamiast szukać ich rozwiązania we własnym wnętrzu. Analiza Fromma jest głęboko mądra i zgadzam się z zasadniczą koncepcją jego interpretacji. Uważam jednak tę analizę za niekompletną. Nie bierze pod uwagę bezpłodności samych oskarżeń, ich funkcji wyłącznie potępiającej. Innymi słowy, Frommowska analiza pomija fakt, że postawa Józefa K. wobec własnej winy jest niekonstruktywna, a dzieje się tak dlatego, że podchodzi do całej sprawy z uczuciem nienawiści do samego siebie. Nie zdaje sobie z tego sprawy, nie czuje, że oskarża się bezlitośnie. Cały ten proces podlega nieświadomemu uzewnętrznieniu.



admin, 22-12-2011, odsłon: 45
Dodaj komentarz
Twoje imie i nazwisko:

Wpisz komentarz:


Przepisz kod zabezpieczający:



tagi

katalog
katalog
choroby krwi
choroby krwi
kursy szkolenia