| Jak oceniasz wiedze w portalu |
Wklej artykuł i prześlij go do nas. Interesuje nas tylko czysta wiedza bez opinii i komentarzy.Bardzo prosimy o nie przesyłanie kopi z książek, czasopism lub stron internetowych. Nie mamy czasu sprawdzać każdego tekstu. Za każdy przesłany tekst dziękujemy.
Pewien chwyt, stosowany jest wówczas, gdy jednostka zaczyna sobie jak gdyby zdawać sprawę — choć nie jest to akt pełnej świadomości — że w żaden sposób nie może podołać stawianym sobie określonym wymaganiom. Otóż zdarza się, że ktoś, skądinąd rozsądny i prospołecznie nastawiony, popada w stan podniecenia na tle poczucia, że jest przez wszystkich wykorzystywany: rodzina go wyzyskuje, szef jest niesprawiedliwy, dentysta źle mu leczy zęby, terapia analityczna mu nie pomaga itd. Bywa wtedy niegrzeczny w stosunku do lekarza, a w domu wywołuje awantury.
Kiedy staramy się zrozumieć podłoże jego niezadowolenia, uderza nas przede wszystkim fakt, że nasz pacjent domaga się nieustannie okazywania mu specjalnych względów. Zależnie od układu sytuacji życiowej jeden pacjent dopomina się o to, aby szef przydzielił mu Pomocnika, inny o to, by żona bądź matka zostawiły go w spokoju, w jeszcze innym przypadku ktoś żąda, aby analityk poświęcił mu więcej czasu, a ktoś jeszcze inny, aby uczelnia obdarzyła go specjalnymi przywilejami. Mamy więc obraz człowieka o ogromnych wymaganiach, reagującego uczuciem obrazy, o ile nie zostają spełnione. Kiedy jednak zwracamy mu uwagę na wysuwane roszczenia, pacjent wpada w jeszcze większy szał. Niekiedy zaczyna nawet okazywać lekarzowi jawną wrogość. Uważnie słuchając jego wypowiedzi możemy wychwycić pewien jakby refren przewijający się w podtekście gniewnych słów. To tak, jak gdyby nam mówił: "Nie rozumiesz, ty głupcze, że ja naprawdę tego potrzebuję?" Jeżeli sobie przypomnimy — o czym już dobrze wiemy — że wymagania rodzą się z neurotycznych potrzeb, pojmiemy wnet, że nagły ich wzrost wskazuje na równie nagły wzrost palących potrzeb. Idąc tym śladem mamy szansę zrozumienia złego stanu psychicznego pacjenta. Może się okazać, że należycie sobie tego nie uzmysławiając, poczuł, iż nie potrafi spełnić narzuconych sobie powinności: mógł oto, na przykład, dojść do wniosku, że nie potrafi osiągnąć sukcesu w sferze miłosnej, na której mu bardzo zależy; albo zorientował się, że wziął na siebie za dużo obowiązków i mimo największych wysiłków w żaden sposób się z nich nie wywiąże; albo zdał sobie sprawę, że pewne jego problemy wewnętrzne, które wyszły na jaw w toku procesu analitycznego, załamały go tak dalece, iż nie jest zdolny ich ciężaru dźwigać, bądź też że wymykają się wszelkim jego usiłowaniom, aby je przezwyciężyć siłą woli. Choć uczucia te są w większej części nie całkiem świadome, wprawiają jednak pacjenta w stan paniki, uważa bowiem, że powinien wszystkie te trudności życiowe pokonać. Na podłożu takiej sytuacji wyłania się alternatywa: albo zdanie sobie sprawy, że to, czego od siebie wymaga, jest nierealne, albo gorączkowe domaganie się, aby jego sytuacja życiowa zmieniła się i aby nie musiał oglądać własnej "porażki". W stanie podniecenia, w jakim się znajduje, pacjent wybiera to drugie wyjście i właśnie celem terapii jest nakłonienie go do wyboru pierwszego.