| Jak oceniasz wiedze w portalu |
Wklej artykuł i prześlij go do nas. Interesuje nas tylko czysta wiedza bez opinii i komentarzy.Bardzo prosimy o nie przesyłanie kopi z książek, czasopism lub stron internetowych. Nie mamy czasu sprawdzać każdego tekstu. Za każdy przesłany tekst dziękujemy.
Do najbardziej fantastycznych obyczajów zwierząt należy zachowanie się miodowodów - afrykańskich ptaków, daleko spokrewnionych z amerykańskim dzięciołem. Doprowadzają one ludzi, pawiany i miodożery (Mellwora - zwierzęta spokrewnione z borsukiem) do gniazd dzikich pszczół, prawdopodobnie po to, by uzyskać dostęp do ich wnętrza.
W ciągu 300 lat, od czasu jak ten niezwykły obyczaj opisał portugalski misjonarz, ptaki te stały się przedmiotem wielu fantastycznych relacji; niektóre przypisywały im daleko wyższy stopień inteligencji, niż mogłyby posiadać.
Długotrwałe badania nad ich zachowaniem przeprowadził dr Herbert Friedmann, kustosz działu ptaków z Instytutu im. Smithsona. Sam dr Friedmann obserwował co najmniej 23 przypadki i zebrał wiele innych dostatecznie wiarogodnych danych od swych afrykańskich współpracowników. Na podstawie własnych obserwacji pisze tak:
„Gdy ptak jest gotów rozpocząć prowadzenie, zbliża się do człowieka i zaczyna ćwierkać serię powtarzających się dźwięków albo zatrzymuje się w miejscu, w którym przebywał, wydając swe dźwięki i czekając, aby człowiek podszedł do niego bliżej. To ćwierkanie przypomina dźwięki, jakie słyszy się przy potrząsaniu niepełnym pudełkiem zapałek. Gdy ptak zbliży się do człowieka, odlatuje od niego na odległość 4,5-6 m, stale ćwierkając i machając ogonkiem.
Zazwyczaj siada na dobrze widocznej gałęzi, gwałtownie świergocząc, wachlując ogonem i bijąc skrzydłami tak, że niekiedy odsłania przy tym żółte paski na barkach.
Gdy człowiek podchodzi na odległość 4,5-15 m, ptak odlatuje, wyraźnie opuszczając się w dół, następnie przechodzi na inne drzewo poza zasięgiem jego wzroku. Tam czeka głośno ćwierkając, póki człowiek znów nie podejdzie do niego, po czym czynność ta się powtarza. Tak się dzieje, dopóki nie znajdą się w pobliżu gniazda pszczół. Teraz ptak czeka, aż towarzyszący mu człowiek dobierze się do barci i odejdzie z wydobytymi plastrami miodu. Wtedy dopiero schodzi do splądrowanego gniazda i zaczyna się pożywiać rozrzuconymi dokoła kawałkami plastra. Ptak potrafi spokojnie czekać od paru minut do przeszło półtorej godziny."
Tubylcy afrykańscy uważają miodowoda za niemal niezawodnego przewodnika przy poszukiwaniu miodu. Próbują wabić go chrząkaniem podobnym do głosu miodożera albo rąbaniem drzewa, przypominającym dźwięk rozbijania barci. Zachowanie miodowoda jest wyraźnie instynktowne; przypuszczalnie powstało jeszcze przed pojawieniem się istot ludzkich, być może przyczyniły się do tego miodożery lub jacyś ich przodkowie.
Dość dziwne, że ptak ten zdaje się nie interesować miodem ani czerwiem pszczół znajdowanych w gniazdach, ma natomiast nienasycony apetyt na wosk, który zbiera, gdziekolwiek może go znaleźć. Pierwsza relacja o tym ptaku dotyczyła osobnika, który pożywiał się woskowymi świecami w kościele. Wydaje się, że ma on szczególną zdolność trawienia wosku, z którego wydobywa prawdopodobnie zawarte w nim pożywne składniki.